Język:

Infolinia: 703 202 020
Opłata 1,29zł brutto/min połączenia. Realizator usługi: Progress Plus s.c.

#Zobacz Pokochałam Łódź od pierwszej minuty!

Łódź ma dla mnie w sobie coś niesamowitego. Zawsze chciałam tam pojechać i wchłonąć atmosferę tego industrialnego miasta. W końcu mieliśmy okazję odwiedzić mieszkających tam przyjaciół. Skupiliśmy się wokół zmysłu wzroku, który nakarmiliśmy tam chyba za wszystkie czasy!

Z racji pasji fotograficznej postawiliśmy na spacery z aparatami cyfrowymi, analogowymi oraz zestawem klisz i obiektywów. Tomek i Misia (przyjaciele, do których się wybraliśmy) mieli w domu odczynniki do wywoływania filmów samodzielnie, a do tego stare przeterminowane klisze. Przy robieniu fotek taką kliszą nigdy nie wiadomo jak wyjdą, ani w jakich kolorach! Jest to jednocześnie plusem i dreszczykiem emocji, jak i minusem, bo może się okazać, że po całodniowym fotografowaniu nie zostanie ani trochę pamiątki.

Pokochałam Łódź od pierwszej minuty! Od aromatu świeżo mielonej rano kawy w mieszkaniu Misi i Tomka, widoku na miasto z ostatniego piętra bloku i wsłuchiwaniu się w ich codzienne rozmowy poranne przepełnione życzliwymi uszczypliwościami na tle bulgoczącej na gazie kawiarki. Potem powiew świeżego lutowego powietrza na twarzy oraz Piękny Off, cudna Piotrkowska, Pasaż Róży i Księży Młyn! W dodatku mieliśmy okazję rozpieścić też zmysł smaku w Afrykańskiej (!) knajpce na Offie, w której pierwszy raz miałam okazję spróbować tak egzotycznych dań, jak i doświadczyć smaku i zapachu składników najlepszej (podobno) pizzy w mieście.

Nawet Księży Młyn, który przywitał nas wilgotnym powietrzem i uderzaniem kropli deszczu o parasol, nie sprawił,że odechciało nam się fotografowania! Przeciwnie - padało tak malowniczo, że zostaliśmy tam na dłużej. Spacerowaliśmy dwa dni, żeby w końcu wieczorem zamknąć się w łazience bez okien, zapchać każdą szczelinę drzwi ręcznikami i w ciemności przelewać nad wanną wszystkie potrzebne do wywołania klisz składniki.

Wiecie, wydaje mi się, że w ciemności reszta zmysłów rzeczywiście się wyostrza i jest to bardzo dziwne uczucie, kiedy nie ma żadnej różnicy pomiędzy otwartymi i zamkniętymi oczami. Na codzień bardzo rzadko mamy z tym do czynienia! Przecież nawet w nocy przebija światło księżyca lub latarni!

Efekt wywoływania był daleki od idealnego. Okazało się, że odczynniki nie do końca zadziałały tak jak powinny i z 5 klisz uratowały się może z 3 lub 4 kadry. Jednak po takiej dawce przyjemności, jaką sprawiły nam spacery fotograficzne nie było to wcale istotne!


Autor: Paulina Maślanka