Język:

Infolinia: 703 202 020
Opłata 1,29zł brutto/min połączenia. Realizator usługi: Progress Plus s.c.

#Dotknij Rabka-Zdrój. Magiczna kraina dla dzieci

– Mamo, a dlaczego to drzewo jest pokryte lawą? – spytał mnie Kubuś. Kto by pomyślał, że lawa jest dla dziecka czymś bardziej naturalnym niż sucha, brązowa, poczciwa kora.

 

Rabka-Zdrój reklamuje się hasłem: „Miasto na cztery pory roku”. Postanowiłam to sprawdzić w marcu, no i wiadomo – było jak w garncu. Tę turystyczną miejscowość w Małopolsce wybrałam też z innego powodu. Miasto od lat nagradzane jest za dbanie o zdrowie i rozwój dzieci oraz zapewnianie im turystycznych atrakcji, a każda mama dobrze wie, że w Polsce trudno znaleźć miejsca, gdzie o najmłodszych myśli się przez cały rok, bez względu na pogodę. Taka jest prawda, niestety. W Rabce-Zdroju miało być inaczej. Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności. Było rewelacyjnie!

Co warto zobaczyć z dziećmi? Przede wszystkim Chatę Artystycznych Przygód, gdzie dzieciaki same mogą tworzyć małe dzieła sztuki. Kubuś zrobił swoją pierwszą w życiu drewnianą ciupagę i nauczył się dotykiem rozróżniać materiały. Oczywiście, trochę pomagałam, bo nie lubię, gdy dzieci bawią się igłą i nożyczkami, ale kolorowy kwiat z filcu wyszedł nam znakomicie. Pani Ela poprowadziła bardzo wesołe zajęcia. Dużo opowiedziała nam też o metodzie poznawania świata przez dotyk i rzeczywiście takie atrakcje pojawiają się w Rabce prawie na każdym kroku.

Odwiedziliśmy pracownię ceramiczną Klajster Majster, gdzie dzieci i dorośli mogą uczyć się lepienia w glinie. Kuba trochę marudził, bo prowadzący snuł długie opowieści na temat historii sztuki, ale czas, kiedy formowaliśmy naczynia, był magiczny. Zastanawiam się nawet, czy mój syn nie zostanie w przyszłości jakimś artystą, bo wygrał konkurs na najładniejszy kubek. Mój teść – dziadek Kuby – jest rzeźbiarzem, więc nie byłby to całkowity przypadek.

Dobrze, to teraz o uśmiech proszę. Drogie Mamy, tego czasem Wam brakuje! A właśnie w Rabce znajduje się Muzeum Orderu Uśmiechu, jedynego na świecie odznaczenia przyznawanego przez dzieci osobom dorosłym za działalność na rzecz najmłodszych. Oglądaliśmy tam między innymi figury laureatów tego orderu. Ja zrobiłam sobie zdjęcie z kochaną Anną Dymną.

Teraz najważniejsze: wyobraźcie sobie, że te wszystkie warsztaty poznawania świata przez dotyk pobudziły u mojego syna jakąś wyjątkową wrażliwość. Podczas zwykłej zabawy na lokalnej ścieżce zdrowia, gdzie znajdują się siłownie plenerowe i place zabaw, mój Kuba nie interesował się ani zjeżdżalniami, ani kolorowymi piłkami. Wolał sypki piasek, chropowate kamienie i krople wody ze strumyka. Wciąż nie wiem, dlaczego korę drzewa pomylił z lawą wulkanu, ale nie wnikam. Cieszę się, że mam takiego wrażliwego syna. Czy był taki przed pobytem w Rabce-Zdroju? Chyba nie.

 

Autor: Aneta z rodziną